Człowiek z wydm

Nowy produkt

Powieść - (14,8/21, oprawa miękka – mat, 190 s., Projekt okładki, zdjęcie wykorzystane na okładce, skład, łamanie i opracowanie całości – Krystyna Wajda, druk - GS Media Wrocław, wydawnictwo - KryWaj Krystyna Wajda Koszalin 2015, ISBN 9788364234248)

Więcej szczegółów

22,00 zł

Opis

Ilość stron 190
Format 14,8/21
Rodzaj oprawy miękka

Więcej informacji

Powieść, piąta pozycja książkowa w dorobku poety, prozaika z Darłowa. Akcja książki osadzona czasowo w końcówce II wojny światowej i kilka lat po jej zakończeniu. Treść przeplatana dwoma wątkami zaciekawia. Dodatkowo powieść stanowi wyraz lokalnego patriotyzmu autora, część akcji bowiem osadzona jest w Darłowie i jego okolicach. 


Fragment:
Zazgrzytał klucz w zamku i w drzwiach stanął uzbrojony strażnik. Gajewski zdawał sobie sprawę z tego, że znowu zaczną się przesłuchania, bicie. Wiedział, że to dopiero początek, ale miał nadzieję, że jakoś przetrzyma to wszystko. Zamknęli go w tym samym pokoju. Nie wiedział, jak długo tam przebywał. Stracił zupełnie poczucie czasu, nie wiedział czy to dzień, czy noc. W pewnej chwili drzwi się otworzyły i stanął w nich Krawczyk. Jego widok wcale nie zdziwił Gajewskiego. Był pewien, że te wszystkie szykany to jego robota. Całe to aresztowanie, przesłuchanie, bicie. Był już obojętny na wszystko. Krawczyk usiadł za biurkiem, tam gdzie poprzednio siedział Brzeźniak. Popatrzył na Gajewskiego i powiedział:
- I po co ci to było? Przyznał byś się od razu do wszystkiego, to byś uniknął tych przesłuchań, bicia, zamykania w celi. I co z tego masz? Przyznaj się, Janek.
Gajewski wolno pokręcił głową i cicho powiedział:
- Nie mam do czego się przyznawać. Nie jestem żadnym szpiegiem, nigdy nie pracowałem dla żadnego wywiadu. Potrafisz to zrozumieć?
- Kłamiesz Gajewski, czy jak się tam nazywasz. My dobrze wiemy, że jesteś szpiegiem. Już tutaj widziałem takich, co się przyznali do wszystkiego. Ty też się przyznasz, zobaczysz!
- Tak? To powiedz mi, jakie tajemnice państwowe zdradziłem obcemu wywiadowi?
- Nie, to ty mi to powiesz Gajewski. Wszystko mi powiesz. Będziesz śpiewał jak z nut. Jeszcze nie wiesz, co to znaczy być torturowanym. Przyznasz się do wszystkiego, Janie Gajewski!
Krawczyk wstał, podszedł do Gajewskiego i uderzył go w twarz. Potem drugi raz i trzeci.
- Lubisz bić bezbronnych? Gdzie się tego nauczyłeś? Może w Gestapo? Oni też mieli takie metody, wiesz chyba o tym. A może gdzieś w kołchozie, co?
Krawczyk wpadł w szał. Zaczął go okładać ręką, potem pięściami. Gajewski nie bronił się, tylko próbował zasłonić twarz przed ciosami. Wiedział, że gdyby uderzył Krawczyka, to na pewno do pokoju wpadliby oprawcy i dopiero by się z nim rozprawili. W pewnym momencie przestał odczuwać ból. Było mu już wszystko jedno. Kiedy osunął się na podłogę, Krawczyk powiedział ciężko dysząc i kopiąc go:
- Ty mnie nie porównuj do Gestapo, ty świnio! Ty angielska świnio, gnoju, skurwysynie. Ty żywy stąd nie wyjdziesz. Albo się przyznasz sam, albo ja ciebie zabiję, skurwysynie!
- Zabij, jest mi wszystko jedno. I tak jesteś tylko gównem.
Ledwie to powiedział, Krawczyk kopnął go w żołądek, uderzył w twarz. Gajewski znowu padł na podłogę. Wtedy Krawczyk z premedytacją zaczął go kopać po całym ciele, klnąc na cały głos.
- Zostaw go, Krawczyk! Już dość! Zostaw go i wyjdź stąd, rozumiesz?
W otwartych drzwiach stał Gorzelczyk. Na jego widok Krawczyk się skulił i wyszedł posłusznie, zamykając za sobą drzwi. Gorzelczyk pomógł Gajewskiemu wstać. Gajewski usiadł. Potem Gorzelczyk wyciągnął paczkę papierosów w jego stronę. Gajewski wyciągnął jednego drżącą ręką. Gorzelczyk podał mu ogień i usiadł za biurkiem. Patrzył przez chwilę na Gajewskiego wypuszczając dym, który płynął siwą smugą i kłębił się pod sufitem.