Obniżka! Od kłębka do baśni Zobacz większe

Od kłębka do baśni

Nowy produkt

– (14,8/21, oprawa miękka – mat, wersja klejona, papier – Ecco-book Cream, s. 258, zdjęcia na okładce: Renata L-Warszawska, opracowanie, skład, projekt okładki: Krystyna Wajda, druk: PRINT GROUP Sp. z o.o. Szczecin, wydawnictwo: KryWaj Krystyna Wajda, Koszalin 2020, ISBN 9788366638549)

Więcej szczegółów

30,00 zł

-9,99 zł

39,99 zł

Opis

Ilość stron 258
Format 14,8/21
Rodzaj oprawy miękka

Więcej informacji

„Od kłębka do baśni” – zbiór baśni Krystyny Wajdy, autorki sześciu powieści (literatura piękna) w nowej odsłonie. Po raz pierwszy wszystkie czternaście opowieści zawarte zostały w jednej książce. Do każdej książki dołączona jest kolorowa zakładka. Na stronach książki pośród alfabetycznie zamieszczonych historii są takie tytuły jak: Bracia, Diamentowe Królestwo, Fiołkowy dywan, Garbula, Kraina Wodospadów, Księżniczka i Mieszko, Księżniczka Sylwana, Margaretkolandia, Mgielne miasteczko, Miromir, Smutny książę, Trzyoki, Wiercipiętek, Źródełko Oriany. Obok tekstów znajdują się czarno-białe zdjęcia laleczek, misiaczków, zwierzątek, kłębuszków pochodzących z rękodzielniczego zbioru Renaty L-Warszawskiej z Jaworzna. Zbiór baśni wydany został z myślą o dzieciach w wieku wczesnoszkolnym, ale i ciekawym świata przedszkolakom także można poczytać „do poduszki”. Książka dedykowana jest Natalii, Filipowi i Jakubowi – dorosłym już dzieciom autorki, a także każdemu czytelnikowi, który zagłębi się w lekturze baśni. Całość jest zaproszeniem do niecodziennej wędrówki poprzez różne krainy, królestwa, a także najzwyklejsze miejscowości. Krocząc ścieżkami poszczególnych baśni poznacie niezwykłe osoby, tajemnicze miejsca oraz potęgę i siłę najzwyklejszej z cech ludzkich jaką jest dobroć.

Czytając „Krainę Wodospadów” poznacie losy pięknej księżniczki o imieniu Ariadna. Krocząc dalej szlakiem baśni traficie do krainy zwanej Margaretkolandią, gdzie spotkacie Margaretkę i jej dzielnego brata Marko. Idąc dalej drogą baśniowych opowieści napotkacie księżniczkę Sylwanę i podstępną wróżkę Zefiryndę. Dowiecie się też, kim była Oriana i dlaczego jedno ze źródełek nazwano jej imieniem. Kolejna ścieżka zaprowadzi Was do księżniczki Mirabelli i szlachetnego młodzieńca, który nazywał się Mieszko. Czytając baśnie wkroczycie również w świat diamentów i dowiecie się, co jest najprawdziwszym ze skarbów. Krocząc dalej weźmiecie udział
w przygodzie, jaka przytrafiła się księżniczce Fabioli i smutnemu księciu. Na baśniowym szlaku ujawni się także dziwaczny karzeł, zwany Trzyokim wraz ze swoimi tajemnicami. Spotkacie też chłopca o imieniu Miromir, który odkryje przed Wami swoje najzwyklejsze marzenia. Mgielne Miasteczko odsłoni niesamowite przygody kochających się bliźniąt. Będziecie także mieć okazję przekonać się, jak bardzo mogą różnić się od siebie rodzeni bracia. Kolejne napotkane osoby podczas tej wędrówki, to Marek i Marianna oraz ich niezwykły skarb – Garbula. Przejdziecie również po fiołkowym dywanie próbując odgadnąć, co takiego w sobie kryje. Poznacie też Wiercipiętka, chłopca jedynego w swoim rodzaju. Tak zakończy się Wasza przygoda z bohaterami książki „Od kłębka do baśni”.
Życzymy Wam miłej lektury, niezwykłych przeżyć. Niech Wasza wyobraźnia powędruje jeszcze dalej, niż prowadzą ścieżki opisanych historii. No i zapraszamy do powrotów na szlak tych baśni.


Fiołkowy dywan – fragment

… - Kto mógł zrobić coś takiego? Gdzie może być Cudak? – zastanawiał się.
Bał się, że krasnalowi stała się krzywda. Kolejnego dnia wyruszył raz jeszcze z nadzieją, że spotka przyjaciela. Niestety, w mieszkaniu nie było śladu jego obecności. Tym razem jednak postanowił poczekać dłużej. Czekając próbował choć częściowo naprawić szkody. Nic jednak nie było tak jak dawniej. Uparcie próbował dalej mając nadzieję, że krasnal w końcu się zjawi. Niestety. Czas niemiłosiernie pędził do przodu, a krasnal zniknął. Wiedział, że musi wracać. Po raz kolejny smutny i przygnębiony wrócił do domu. Nie wiedząc, co dzieje się z Cudakiem, martwił się coraz bardziej. Czuł się winny. Przez kilka następnych dni nadal chodził na polanę mając nadzieję, że może tym razem się uda. Los, niestety nie był łaskawy.
Pewnego dnia zmęczony i zrezygnowany usiadł pod starym dębem. Wpatrując się w piękne kwiaty zapłakał z bezsilności. Nagle stało się coś dziwnego. Zamiast kwiatów wyrosło przed nim całe mnóstwo krasnali, identycznych jak Cudak, tylko w różnym wieku. Było ich wielu: małych, dużych, średnich i całkiem maleńkich. Miłosz oniemiał z wrażenia. Po chwili domyślił się, że to musi być zaginiona rodzina Cudaka. Gorączkowo zaczął się rozglądać szukając pośród nich przyjaciela. Niestety, nie było go tu.
- Gdzie on się podział? Ucieszyłby się na widok swoich bliskich... – pomyślał….


Źródełko Oriany – fragment

…Gdy chciała usiąść, aby chwilkę odpocząć, w oddali zobaczyła wilka zbliżającego się w jej kierunku. Pospiesznie zaczęła myśleć, co zrobić. Rozejrzała się wokoło. Niestety nie dostrzegła żadnego drzewa, na które mogłaby się bez trudu wspiąć. Batus zaczął ujadać, aby odstraszyć intruza. Wilk jednak musiał być bardzo głodny, gdyż szczekanie Batusa nie robiło na nim żadnego wrażenia. Uparcie zbliżał się w obranym kierunku. Oriana była przerażona. Czuła się bezsilna. Nie miała przecież nic, czego mogłaby użyć do swojej obrony. Wkrótce doszło do walki pomiędzy wilkiem i Batusem. Nie mogła patrzeć jak wilk wbija zęby w ciało jej wiernego przyjaciela.
Nagle wilk zrezygnował z niełatwej zdobyczy. Mocno raniony wycofał się. Po tym zdarzeniu Oriana uświadomiła sobie, że w lesie na pewno jest ich więcej. Wykorzystując chwilę spokoju wzięła Batusa na kolana. Porwała szaty i opatrzyła rany dzielnego przyjaciela. Nie chciała go stracić. Pomyślała o wodzie ze źródełka. Niestety nie była pewna, czy źródełko istnieje. Na dodatek była zbyt daleko od domu. Obawiała się także, że ciotka nie wpuści jej na teren posesji. Zmęczona, siedziała skulona pod drzewem.
Znienacka zza krzaków znowu wyłonił się wilk. Nie próbowała dociekać, czy to ten sam, czy inny. Nie było na to czasu. Po chwili bowiem zobaczyła drugiego, za nim następnego i jeszcze, jeszcze jednego. Było ich coraz więcej. Batus leżał ledwo dysząc. Wystraszona straciła przytomność i nie wiedziała, co działo się dalej…