Brzask

Nowy produkt

– proza (12,2/19,5, oprawa miękka – mat, wersja klejona, s. 54, zdjęcie na okładce, opracowanie, skład, projekt okładki: Krystyna Wajda, druk: PRINT GROUP Sp. z o.o. Szczecin, wydawnictwo: KryWaj Krystyna Wajda, Koszalin 2020, ISBN 9788366638518)

Więcej szczegółów

18,00 zł

Opis

Ilość stron 54
Format 12,2/19,5
Rodzaj oprawy miękka

Więcej informacji

,,Brzask’’– to zbiór trzech historii pisanych prozą. Pierwsza z nich – pod znamiennym tytułem „Odtrącona” – przedstawia losy Zosi, która już jako dziecko doświadczyła uczucia odtrącenia. Uczucia, które dopadło ją nawet wtedy, gdy jej samej już nie było. Druga historia, pt. „Kwiaty pandemii”, to zapis naszej współczesnej rzeczywistości z koronawirusem w tle, widzianej z perspektywy osoby uwięzionej w czterech ścianach domu nie tylko z racji pandemii. W trzeciej – „Życie z udarami” – autorka opisuje swoje perypetie zdrowotne i to, jak wygląda życie po kilku udarach. Opowiadanie dowodzi, że bez względu na to, co niesie los, nie należy się poddawać. Warto, a nawet trzeba walczyć. W tej walce istotną sprawą jest wsparcie rodziny. Autorka czuje się dumna z tego, jak udało jej się wychować synów. Dumna jest także ze swoich wnuczek i, co wielokrotnie podkreśla na stronach książki, wprost zakochana w swoim prawnuku, na którego wciąż czeka z utęsknieniem.
Książka wzbogacona zdjęciami z archiwum autorki.

Odtrącona – fragment

… Po wielu latach spotkała się z Kazikiem. Oboje byli samotni i Zosia liczyła na to, że teraz nie ma już przeszkód i mogą być razem. On jednak miał inne zdanie. Powiedział jej, że nigdy razem nie będą. Tego jak dla niej było za dużo. Po pracy pojechała w miejsce ich wcześniejszych spotkań. Wzięła koc, małą poduszkę i ukryła się pod drzewem. Była jesień, a ona zapomniała o domu, o dzieciach i czekała. On jednak nie przyszedł. Ania i Marcin, zaniepokojeni nieobecnością mamy, zadzwonili do dziadków. Okazało się, że pracę skończyła o godzinie 14:00 i wsiadłszy do swojego auta opuściła teren szkoły. Gdy także na drugą noc nie wróciła do domu i nie odbierała telefonu komórkowego, powiadomili Policję. Teściowie zaoferowali dziesięć tysięcy za jej odnalezienie lub informację o miejscu pobytu. Szukali jej wszyscy. Kazimierz w drodze do sklepu spotkał kilka osób, ale dopiero w sklepie dowiedział się, że Zosia zaginęła. Pomimo tej wiadomości nie przyłączył się do poszukiwań.
Samochód Zosi znalazła jedna z uczennic. Stał na leśnej drodze; otwarty, z kluczykami w stacyjce. Powiadomiona Policja skierowała funkcjonariusza z psem…


Kwiaty pandemii - fragment

… Dzisiaj – 22.04.2020 r., od rana bardzo źle się czuję. Pierwszy raz Darek mył mnie na leżąco i widziałam, że był zdenerwowany. Rozumiem go, ma przerąbane, bo ma nas dwoje niesprawnych. Moja niemoc nie przechodzi. Jest mi smutno i przykro. Mam nadzieję, że to chwilowa niedyspozycja. Żaneta przysłała nowe wideo z nagraniem Theosia – bardzo rozgadany. Nadal źle się czuję, ale nie poddaję się, bo przecież muszę prawnuka spotkać, a i zależy mi na spotkaniu z Marianem. Dzisiaj rano o godzinie 4:30 mam sensacje żołądkowe. Obudziłam syna i bez problemu wstałam trzy razy.
Teraz przeczytałam, że testy kłamały i wielu Polaków jest zdrowych. Ile w tym prawdy, nie wiem. Oprócz walki z wirusem trwa walka polityczna. Nie popieram tego, bo zdrowie jest naj- ważniejsze dla wszystkich, zarówno dla tych z prawej, jak i lewej strony. W ostatnim okresie w kręgu naszych bliskich zmarły dwie osoby. Danuta – żona kuzyna – i Barbara – moja bratowa. Śmierć niezwiązana z epidemią.
Mam problem z paznokciami u rąk. Dbała o nie Edyta – moja rehabilitantka, ale już dawno jej nie było…


Życie z udarami – fragment

… W 2014 roku pojechałam na prywatną wizytę do ordynatora. Elegancko ubrana, w najlepszym kapeluszu. Remik mnie podprowadził, weszłam…
- Proszę usiąść.
Usiadłam, lekarz popatrzył na mnie i pobladł.
- To pani, pani Steniu? – wyjąkał.
- Ano ja – odpowiedziałam z uśmiechem.
Przebadał mnie, a gdy chciałam zapłacić, nie wziął pieniędzy i o nic nie pytał. No cóż, lekarz nie jest nieomylny. Kiedyś kardiologowi powiedziałam, że to były małe udary i przeżyłam. Odpowiedział mi wówczas, że nie ma małych udarów i każdy może być śmiertelny. Widocznie mam tu jeszcze coś do zrobienia i żyję. Nic nie dzieje się bez powodu…