Obniżka! 1720 dni na Syberii Zobacz większe

1720 dni na Syberii

Nowy produkt

– proza (14,8/21, oprawa miękka – mat, wersja klejona, s. 228, zdjęcia: z prywatnych zbiorów autorki, projekt okładki: Natalia Horodko, Krystyna Wajda, opracowanie, skład: Krystyna Wajda, druk: PRINT GROUP Sp. z o.o. Szczecin, wydawnictwo: KryWaj Krystyna Wajda, Koszalin 2020, ISBN 9788366188860)


Więcej szczegółów

25,00 zł

-4,00 zł

29,00 zł

Opis

Ilość stron 228
Format 14,8/21
Rodzaj oprawy miękka

Więcej informacji

„1720 dni na Syberii” – to drugie, zmienione wydanie wcześniejszej publikacji, która w 2009 roku ukazała się pt. „Gorzki smak mleka, czyli nigdy więcej". Strony książki odsłaniają przed czytelnikiem historię opartą na faktach. Historię, przedstawiającą losy młodziutkiej autorki, której dane było spędzić pięć długich lat w nieludzkich warunkach na Syberii. W słowie wstępnym autorka zdradza miedzy innymi jaka była etiologia powstania tej pozycji. Całość kończy się autorskim epilogiem, tworząc tak jakby klamrę zamykającą pewien fragment życia Danuty Sienkowskiej-Haffke. Na końcowych stronach prozy znajduje się także zarys biograficzny i zdjęcie autorki.

A tak w tekście zamieszczonym na drugiej stronie okładki wypowiada się o książce jedna z wnuczek pani Danuty – Magdalena Turowska:
Lata 40 XX wieku. Niekończąca się podróż w topornych wagonach. A potem Syberia, na której poddać się znaczy tyle, co umrzeć. Gdzie aby przetrwać, trzeba imać się każdej dostępnej pracy, czy będzie to taśma produkcyjna, czy wyrąb tajgi, czy chodzenie po zasypanych śniegiem chałupach z talią wróżebnych kart w dłoni. „1720 dni na Syberii” to prawdziwa historia nastoletniej dziewczyny, która wraz z matką i czwórką rodzeństwa trafia do Kraju Ałtajskiego. Anna, bo tak jej na imię, ogląda świat z wrażliwością dziecka. Ze szczegółami przedstawia surowość, ale i kulturę odległej krainy. Trudy życia na zesłaniu, ale także, zabawne niekiedy, perypetie swoich bliskich. Maluje portrety szeregu bohaterów drugoplanowych, przywołuje czastuszki śpiewane dla otuchy nad kubkiem kipiatoku. Bez silenia się na nadmierny dystans, ale i bez martyrologii, Anna zabiera nas w podróż, w wyniku której „ta straszna Syberia” staje się jeszcze straszniejsza, a zarazem dziwnie bliska.

Fragment:

" ...Kończyła się przerwa obiadowa, a Anna czuła się coraz gorzej. Dyskretnie na uboczu obejrzała nogę, podejrzewając, że to jednak ona jest powodem jej złego samopoczucia. Rzeczywiście, wewnętrzna strona łydki była zaczerwieniona, gorąca i bolała przy dotknięciu. Anna z trudem dowlekła się do hali – swojego miejsca pracy. Po drodze minęła zamknięte drzwi gabinetu lekarskiego. Niestety lekarka pracowała tylko w niektórych dniach i godzinach. Ale ten dzień nie był dniem jej pracy w fabryce.
Anna stanęła przy stole z zamiarem podjęcia pracy, ale zachwiała się i omal nie upadła. Przez chwilę zrobiło jej się ciemno w oczach. Dziewczyny patrzyły na nią z niepokojem. Także Aleksandrowa od swojego biurka od pewnego czasu obserwowała ją. Wreszcie podeszła z zapytaniem, cóż to dzisiaj Anna wyprawia i udaje. Ale kiedy się zbliżyła, sama zauważyła jej niezwykły wygląd, zaczerwienione policzki, krople potu na czole i przyspieszony oddech. Dotknęła dłonią jej twarzy i stwierdziła, że Anna chyba rzeczywiście jest chora i kazała jej iść do domu.
Jakaż to była droga do tego domu!? Anna nigdy nie potrafiła odtworzyć sobie tego powrotu. Całe długie odcinki drogi zanikały jej w pamięci. Zupełnie nie wiedziała, kiedy i jak dotarła na miejsce. To nie było nawet porównywalne z pamiętnym powrotem z rozlewni wódek. Wtedy to droga tańczyła razem z nią, a na duszy było jakoś błogo i radośnie. Akurat odwrotnie do tego, co się z nią teraz działo..."