Obniżka! Cena zauroczenia Zobacz większe

Cena zauroczenia

Nowy produkt

– powieść  (12,2/19,5 oprawa miękka ze skrzydełkami – mat., s. 330, obraz na okładce – „Zamyslenie” Jacek Juriewicz, opracowanie, skład, projekt okładki – Krystyna Wajda, druk GS Media Wrocław, wydawnictwo KryWaj Krystyna Wajda, Koszalin 2018, ISBN 9788365651358)

Więcej szczegółów

25,00 zł

-4,00 zł

29,00 zł

Opis

Ilość stron 330
Format 12,2/19.5
Rodzaj oprawy miękka

Więcej informacji

„Cena zauroczenia” to dalszy ciąg losów Marleny i innych bohaterów debiutanckiej powieści Krystyny Wajdy pt. „Zawirowania”., która ukazała się na rynku księgarskim w listopadzie 2017 r. (wydawnictwo NOVAE RES Gdynia). A tak o obecnej powieści pisze Alicja Stankiewicz z Gdyni:

„Zawirowania II”, to byłby tytuł nadal adekwatny do treści, bo jak to w życiu bywa, niektórzy ludzie, chociaż zasługują na najlepsze, mają zawsze ‘pod górkę’… Tak jest i z Marleną, mądrym życiowo, wykształconym, ambitnym, a przede wszystkim dobrym człowiekiem. Ta ufna mimo wszystko do świata i ludzi kobieta, mająca zwykłe kobiece potrzeby, wierząca w pełną rodzinę i mająca świadomość, że trójce dzieci też jest ona potrzebna, lokuje uczucia najgorzej, jak to tylko możliwe. Marleną może być każda z nas - ja, ty, ona… Dlatego fabuła tak wciąga, wydarzenia są wiarygodne, nieprzekombinowane. Na specjalną uwagę zasługują sceny erotyczne, różne
w zależności od tego, czy dotyczą aktu miłosnego, przemocy, by na gwałcie skończyć… W wymarzonym domu, który miał być ostoją rodzinnego szczęścia, Marlena staje się więźniem człowieka, któremu zawierzyła los swój i dzieci. One same stają się zakładnikami w nierównej walce z psychopatą. Momentami wydaje się, że już więcej nie udźwignie, że jest o włos od rodzinnej tragedii…  Ale Marlena to przede wszystkim matka - lwica.  A poza tym, dobroć dobrocią wraca i przyjaciele są zawsze w pobliżu. Przy ich pomocy wchodzi w nowy rozdział życia.
Historii Marleny wystarczy, żeby cykl zamknął się trylogią…


Fragment:

     Marlena krzątała się w kuchni, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Idąc zastanowiła się, dlaczego wcześniej nie usłyszała dźwięku domofonu od furtki. Po raz kolejny pożałowała, że nie ma judasza w drzwiach. Powoli uchyliła drzwi i znieruchomiała. Za drzwiami stał on. Brudny, zarośnięty, w dziwnych ciuchach.
     - Cześć, kochanie… – powiedział przeciągając słowa.
     Stała  jak  wryta.  Nie  była  w  stanie też wydać z siebie żadnego dźwięku.
     - Jestem! Miło mi, że martwiłaś się o mnie – powiedział z kpiną w głosie. - Wiem, jak bardzo się cieszysz – dodał, dotknął jej twarzy, pociągnął dłonią po policzku zahaczając palcami o jej usta i wolnym krokiem wszedł do środka.
     Zamknął drzwi i zbliżył się do niej jeszcze bardziej. Odruchowo cofnęła się. Bogdan rękoma oparł się o ścianę tak, że znalazła się w kleszczach jego postawy.
     - Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo tęskniłem – dodał przybliżywszy się i ustami  wymownie musnął jej szyję.
     Marlena usłyszała syk w jego głosie. Poczuła też intensywny zapach jego potu i dokuczliwy papierosowy smród. Zrozumiała, że musiało go coś boleć. Zrozumiała także, że poza strachem nic już nie czuje do tego mężczyzny.
     - Bogdan, to nie ma sensu… – zdobywszy się na odwagę próbowała nawiązać rozmowę.
     - Co nie ma sensu…? Co ty pieprzysz?!
     Kolejny raz skrzywił się i aby załagodzić dolegliwość pochylił się do przodu.
     - Zmieniłeś się i dobrze wiesz, jak bardzo. Zniszczyłeś coś, co mogło być piękne. Nie rozumiem tylko, dlaczego?
     - Jesteś naiwna, głupio naiwna. Za taką naiwność się płaci – burknął z ironią w głosie.
     - Niestety.  Moją głupotą było to, że zaufałam ci bezgranicznie. Pokochałam, a ty traktujesz mnie jak swoją własność, jak narzędzie do uprawiania seksu.
     - Kobiety, to suki i tylko do tego się nadają – warknął.
     Stojąc bez ruchu analizowała swoje szanse obrony. Zauważyła, że nie do końca jest sprawny fizycznie i jakby co, to tym razem powinna dać sobie z nim radę. Jakże jednak się myliła.