W otchłani duszy ...Elizabeth

Nowy produkt

– tomik poezji (14,8/21 oprawa miękka – połysk, s. 42, zdjęcie wykorzystane do projektu okładki, oraz zdjęcia wewnątrz książki – z rodzinnych zbiorów, opracowanie, skład, projekt okładki – Krystyna Wajda, druk GS Media Wrocław, wydawnictwo KryWaj Krystyna Wajda, Koszalin 2018, ISBN 9788365651679)

Więcej szczegółów

20,00 zł

Opis

Ilość stron 42
Format 14,8/21
Rodzaj oprawy miękka

Więcej informacji

W otchłani duszy …Elizabeth – debiutancki zbiór wierszy Elżbiety Menc. Książka – niespodzianka, która narodziła się z inicjatywy córki Martyny i najbliższych. Całość wzbogacona w większości kolorowymi zdjęciami z rodzinnych albumów. Słowo wstępne do książki napisała Hanna Szymborska, której to pani Martyna na pierwszych stronach książki w kilku zdaniach dziękuje za pomoc w realizacji pomysłu – niespodzianki. W dużej mierze wiersze autorki dotykają bolesnej straty syna – Jacka, jest też miłość do najbliższych – dzieci, wnucząt…



***
     Poznałam Ją rok temu, w marcu 2017r., w przyjaznych murach szreńskiej biblioteki, gdzie miał się odbyć mój kolejny wieczór autorski. Byłam wtedy zdenerwowana i dość rozkojarzona.  
     Przy stoliku samotnie siedziała Ona, Elizabeth. Zamyślona… Smutna… Ubrana na czarno. Jak czarny anioł. Ciemne włosy wokół twarzy i błyszczące, czarne oczy sprawiły, że wydawała mi się tak odległa, tajemnicza i nieobecna, a równocześnie czułam całą swoją duszą jakąś bliżej nieokreśloną energię, którą emanowała.
     Przysiadłam się do stolika, przy którym siedziała. Chciała pokazać mi próbkę swoich wierszy, jednak ociągała się zawstydzona. Nerwowo przewracała kartki zeszytu zastanawiając się co by mogła pokazać. Przeczytałam dwa jej wiersze. Zrobiły na mnie wrażenie, ale nie wiedziałam, nie rozumiałam do końca zawartych w nich myśli. Nie znałam przecież Eli, choć intrygowała mnie jej zagadkowość.
     Po przyjeździe do domu zaczęłam zaglądać, niemal codziennie na jej profil na facebooku. Któregoś dnia trafiłam na post tej treści:

Moje popękane serce ściska niewyobrażalny ból...
Dziś mija sześć lat od tragicznej śmierci mojego,
kochanego syna Jacka…
Tęsknię...
Tak bardzo chciałabym cię przytulić...
Jesteś synu w moich myślach
i w moim sercu, w każdej godzinie mojego życia…

     I wszystko stało się jasne. Zrozumiałam!
     Rozumiem Elu Twój ból i Twoje nieustające cierpienie. Cierpienie zrozpaczonej Matki. Rozumiem Twoje wiersze i chylę czoła przed Tobą.
     Równocześnie bardzo się cieszę, że masz swoje radości: Martynkę, Emilkę, Kubusia i Roberta. To oni stanowią sens Twojego obecnego życia. To dla nich teraz żyjesz. Tak pięknie o nich piszesz. A gdybyś jeszcze mogła słyszeć co Oni – Twoje dzieci i wnuki o Tobie mówią. Elu masz szczęście, że oni  ciągle o Tobie myślą, że chcą Ci pomagać i chronić Cię. Ja to wiem.
     Kiedy odezwała się do mnie Twoja córka  Martyna  serce zabiło mi mocno.  Mówiła z taką miłością o Tobie, Elu.
     Wiersze, które piszesz płyną z głębi Twojego serca. Nasączyłaś je miłością do bliskich. Inne, pisane zamaszyście i odważnie poruszają tematy codziennego życia człowieka. Potrafisz dostrzec tę codzienność poprzez pryzmat swojej nadzwyczajnej wrażliwości. Pisz Elu dla nas jak najwięcej.
     Wisława Szymborska kiedyś powiedziała, że  człowiek, który nie poczuł smaku własnych łez nie jest prawdziwym człowiekiem. Ty znasz ten smak. To Cię ubogaca, inaczej czujesz, inaczej myślisz, głębiej przeżywasz.  
     Pozostań sobą dla swoich bliskich. Pisz dla nich i dla nas. I bądź zwyczajnie szczęśliwa.
Hanna Szymborska


Elizabeth…

Zapisanych wersów wiele
choć niedługie życie,
o poezji chociaż rzadko
marzy czasem skrycie.

Wiele by napisać mogła
ile już przeżyła…
Gdyby wcześniej przyszłość znała,
dawno by nie żyła.

Życie jednak jej pozwala
walczyć z kłopotami
i podnosić spod nóg kłody,
wejść każdymi drzwiami.

Już przestaje wierzyć w siebie
– ma wszystkiego dosyć,
ale chyba ten Bóg w niebie
każe się podnosić.